Jednym z częstszych powodów, dla których rodzice zgłaszają się po pomoc, jest zdanie: „On niczego nie zrobi sam”. Trzeba przypominać, pilnować, namawiać, sprawdzać. Powiedzieć, kiedy odrobić lekcje, przypomnieć o stroju na WF, dopilnować plecaka, zapytać, czy dziecko nauczyło się do sprawdzianu. Nastolatek potrafi przez pół wieczoru odkładać zadanie, a kiedy rodzic przestaje naciskać, okazuje się, że zadanie rzeczywiście nie zostało wykonane.
W takiej sytuacji łatwo dojść do wniosku: „On nie ma motywacji”.
Czasami rzeczywiście problem dotyczy motywacji. W pracy z dziećmi i nastolatkami warto jednak wcześniej zadać inne pytanie: co sprawia, że temu konkretnemu dziecku trudno jest rozpocząć działanie, utrzymać jego kierunek, zaplanować kolejne kroki albo doprowadzić je do końca?
To ważne rozróżnienie. Dziecko może nie chcieć czegoś zrobić, ale może też chcieć i jednocześnie mieć trudność z przełożeniem zamiaru na działanie. Może nie rozumieć, czego właściwie się od niego oczekuje. Zadanie bywa zbyt trudne, odległe w czasie, nudne albo wywołuje lęk przed porażką. Czasem przeszkodą jest zmęczenie, przeciążenie, trudność z przerwaniem jednej aktywności i rozpoczęciem kolejnej albo brak odpowiedniej strategii organizacyjnej.
Dopiero kiedy spróbujemy rozróżnić te sytuacje, możemy sensownie zastanawiać się nad tym, jakiego rodzaju wsparcia dziecko potrzebuje.
Jest to szczególnie istotne wtedy, gdy mówimy o dzieciach neuroróżnorodnych.
Czytaj dalej Od kontrolowania do odpowiedzialności. Jak rozwijać autonomię dziecka bez rezygnowania z granic

