Karty pomagają dzieciom (i dorosłym, którzy z nimi pracują) zrozumieć związek między emocjami, potrzebami i sposobami działania. Przeznaczone są dla dzieci w wieku powyżej 6 lat, do pracy indywidualnej, grupowej lub rodzinnej (TUS, konsultacje psychologiczne, terapia).Dzięki nim dziecko może odkryć: czego naprawdę potrzebuje w danej sytuacji, jakie strategie pomagają tę potrzebę zaspokoić, a także które zachowania tylko pozornie pomagają, ale nie rozwiązują problemu. Rozwijają: - świadomość emocji i potrzeb, umiejętność samoregulacji, - kompetencje społeczne i komunikacyjne, - refleksję nad własnymi reakcjami.
W ostatnich latach coraz więcej mówi się o maskowaniu autystycznym — o wysiłkach, jakie osoby w spektrum podejmują, aby ukrywać swoje cechy i zachowywać się tak, jak oczekuje od nich otoczenie. Badania Livingston i Happé (2019) pokazały, że strategie kompensacyjne mogą istnieć „poniżej powierzchni zachowania”, umożliwiając autystom funkcjonowanie w świecie neurotypowym pomimo realnych trudności społecznych czy komunikacyjnych.
W sytuacjach silnego stresu każdy człowiek może odczuwać trudności z regulacją emocji. Jednak u części osób autystycznych takie przeciążenie przebiega inaczej – szybciej, intensywniej i bardziej gwałtownie. Nie wynika to z braku „silnej woli”, lecz z odmiennie funkcjonującego układu nerwowego. Zrozumienie tego mechanizmu pozwala na lepsze towarzyszenie, wspieranie i zapobieganie podobnym kryzysom.
Psychoedukacja jest jednym z najważniejszych elementów pracy z osobami neuroatypowymi — zarówno w gabinecie terapeutycznym, jak i w ramach wsparcia rodziny czy szkoły. Jednak aby była skuteczna, musi być dopasowana, elastyczna, motywująca i realistyczna.
Coraz więcej badań zwraca uwagę na silny związek między neuroatypowością a rozwojem zaburzeń osobowości. Statystyki są jednoznaczne: nawet do 50% osób neuroatypowych spełnia kryteria diagnostyczne co najmniej jednego zaburzenia osobowości, a występowanie tych zaburzeń jest u nich nawet pięciokrotnie częstsze niż w populacji neurotypowej. Zrozumienie, dlaczego tak się dzieje, pozwala lepiej dostrzec, że problem nie leży w samej neuroatypowości, lecz w niedopasowaniu między biologią a oczekiwaniami środowiska.
Dziecko z diagnozą spektrum autyzmu rozwija się według innego algorytmu, odmiennego wzorca rozwojowego niż dziecko nieautystyczne. Różnice dotyczą wzorców komunikacyjno-emocjonalnych. Dziecko inaczej koduje informacje oraz inaczej je przetwarza i komunikuje. Inaczej nie oznacza gorzej. Przez wiele lat istniało przekonanie, że najlepsze, co można zrobić to nauczyć dzieci autystyczne funkcjonowania w świecie osób nieautystycznych. Miały się dostosować, przez to zwiększyć szansę na odnoszenie sukcesów społecznych. Rozwój badań pozwolił nam zrozumieć, że problem jest bardziej złożony.
Nie każde dziecko rozwijające się w spektrum wymaga terapii, często potrzebne jest wsparcie.
Jak zatem mądrze wspierać dziecko w rozwoju?
Jeśli chcemy wspierać mądrze, to musi się to odbywać w zgodzie z potrzebami danego człowieka i poszanowaniem jego godności i praw. Nie każda osoba w spektrum jest w stanie obronić się przed przemocą czy też jasno wyrazić swoje potrzeby. Niezbędna jest wrażliwość i uważność.
Na pierwszym miejscu powinniśmy widzieć człowieka, nie autyzm.
Etykiety szkodzą. Powodują, że przestajemy się zaciekawiać, już wiemy. Skoro wiemy, to nie pytamy.
Niezwykle ważne dla osób w spektrum jest budowanie samoświadomości. Uczenie jak dane dziecko przeżywa różne rzeczy, co się dzieje z jego ciałem, jaki jest jego profil sensoryczny, co się z nim dzieje, gdy przeżywa emocje.
Niestety, nie mamy do tego gotowego skryptu. Nie wystarczy rozmawiać o sposobach, trzeba odkryć, jak jest u tego konkretnego dziecka. Wynika to z tego, że wśród osób autystycznych jest bardzo duże zróżnicowanie. Ile osób, tyle możliwości.
Do mojego gabinetu często trafiają rodzice zaniepokojeni agresywnymi zachowaniami dziecka. Opowiadają, że sobie nie radzą i nie rozumieją skąd w dziecku tyle złości. Wpadają w spiralę bezsilności i lęku. Podejmują kolejne działania, które tylko nasilają problem.
Złość jest odbierana jako coś negatywnego, a przecież jest to taka sama emocja, jak każda inna. Potrzebna i ważna. Przeżywamy ją wszyscy. Jest dla nas drogowskazem, że dzieje się coś, co narusza nasze granice, daje poczucie niesprawiedliwości lub skrzywdzenia. Niesie ze sobą ogromną energię, która ma pomóc w zmianie tej sytuacji. Ważne jest, aby umieć sobie z nią radzić, tak, aby nie krzywdzić innych. Niezwykle ważne jest, aby rozumieć z czego wynika.
To co widzimy, to agresywne zachowanie dziecka. Dziecko kipiące złością — bijące, przezywające, niszczące przedmioty. Warto zastanowić się jakie emocje towarzyszyły dziecku wcześniej? Z czym sobie nie poradziło, jak się czuło? To pozwoli nam lepiej je zrozumieć i skuteczniej pomóc.
Drugim pytaniem, które warto sobie zadać, to: Które potrzeby dziecka, być może, nie są zaspokajane, że przeżywa ono tyle trudnych emocji?
Ilustracja przedstawia niektóre z możliwości.
Prześledźmy również listę potrzeb.
Żadne dziecko nie chce być złe. Jeżeli pojawiają się trudne zachowania, to powinien być to dla nas sygnał, że dziecko nie umie sobie z czymś poradzić i potrzebuje naszego wsparcia. To naszą rolą — dorosłych, jest dotarcie do przyczyn i zapewnienie dziecku skutecznej pomocy.
Umiejętności społeczne to fundament funkcjonowania człowieka – zarówno w dzieciństwie, jak i w dorosłości. Można wręcz powiedzieć, że nie ma obszaru życia, w którym nie byłyby potrzebne. Badania pokazują, że osoby o wysokich kompetencjach społecznych:
łatwiej nawiązują i utrzymują przyjaźnie,
lepiej radzą sobie w związkach,
odnoszą większe sukcesy zawodowe,
są bardziej zadowolone ze swojego życia społecznego.