28 komentarzy

  1. Sawant48old
    Sawant48old 31 stycznia 2013 at 10:04 | | Reply

    Dzię­ku­ję Beato.
    Jestem jed­nym z tych „dzi­wa­ków” i poty­kam się o rela­cje spo­łecz­ne od dziecka.Nazwę to w ten spo­sób: „byłem sam, jestem sam, będę…”
    Czy zauwa­że­nie tego, że są tacy zanie­dba­ni doro­śli wystar­czy? Czy są jakieś spo­so­by, by im pomóc w takim zwy­kłym real­nym życiu?

  2. Pawel
    Pawel 4 lutego 2013 at 08:12 | | Reply

    Pani Beato
    Dzie­ku­je za wspa­nia­ly arty­kul, bar­dzo poucza­ja­cy i zapo­mnia­ny pro­blem doro­slych z ZA. Cze­sto pisze sie o dzie­ciach, mowi o dzie­ciach a pra­wie wca­le o doro­slych.

    Nie lubie stwier­dze­nia dziw­ny, wole inny, ory­gi­nal­ny tak na wste­pie. Doro­sli z ZA to ludzie bar­dzo samot­ni, odrzu­ce­ni przez spo­le­czen­stwo tak wiem co mowie doswiad­czam tego codzien­nie. Bar­dzo im trud­no w rela­cjach z inny­mi ludz­mi a naj­bar­dziej z kobie­ta­mi. Cze­sto doswiad­cza­lem takie sytu­acje, pro­sta roz­mo­wa niby nic, zale­za­lo mi ta tej kobie­cie, snu­lem pla­ny, marzy­lem o roz­nych sytu­acjach kto­re by mogly zaist­niec po jed­no dnio­wej zna­jo­mo­sci koniec, przez lzy ply­nal zal, roz­pacz. Wie­cej juz sie nie ode­zwa­la. Nie wiem co powie­dzia­lem, zro­bi­lem lecz ona mogla to ode­brac w inny spo­sob.
    Mnie reala­cje z inny­mi ludz­mi, wiel­ka samot­nosc tak bar­dzo doskwie­ra, ze wie­lo­krot­nie mysla­lem o samo­boj­stwie, szko­da ze w Pol­skim pra­wie nie­ma euta­na­zji na zycze­nie. Ludzie z cho­rym umy­slem nie radza sobie jak i w zyciu, i w rela­cjach z bli­ski­mi. Jestem sam i bede sam do kon­ca zycia, nie potra­fie i nie umiem nic zmie­nic w swo­im zyciu, jestem po pro­stu odrzu­co­ny.

    1. ani
      ani 28 grudnia 2014 at 21:12 | | Reply

      Jestem żoną Aspie od 32 lat i to bar­dzo trud­ny zwią­zek — obo­je jeste­śmy nie­szczę­śli­wi. Mój mąż był CUDOWNYM narze­czo­nym (a ja zigno­ro­wa­łam „red flags” świad­czą­ce o jego AS ), ale w nie­ca­ły rok po ślu­bie wyszły na jaw: mega ego­cen­tryzm, bar­dzo niski poziom potrzeb sek­su­al­nych, chłód emo­cjo­nal­ny itd. Tkwi­my ze sobą razem, bo mamy syna lat 28 teraz, któ­ry jest auty­stą, epi­lep­ty­kiem z nie­peł­no­spraw­no­ścią inte­lek­tu­al­ną, i któ­ry jest cał­ko­wi­cie zależ­ny od nas w codzien­nej egzy­sten­cji. Przy oka­zji: dru­gi syn, wybit­nie inte­li­gent­ny, tez jest przy­pad­kiem łagod­ne­go AS + ma nawra­ca­ją depre­sję i jest bar­dzo nie­szczę­śli­wy.

      Jest Pan sam i to może lepiej dla Pana, „hipo­te­tycz­nej” żony i „hipo­te­tycz­nych” dzie­ci. Pozdra­wiam Pana ser­decz­nie.

  3. Adam Wrzesiński
    Adam Wrzesiński 27 marca 2013 at 16:32 | | Reply

    Hej­ka. Mam na imię Adam.Jestem 24 lat­kiem z ZA i wolon­ta­riu­szem w sto­wa­rzy­sze­niu zaj­mu­ją­cym się tym pro­ble­mem. Jestem zaszczycony,że się dowie­dzia­łem o tej ini­cja­ty­wie. Mam nadzieję,że poznam innych aspików.Zwłaszcza z Biel­ska Bia­łej. Zapra­szam na mój pro­fil na face­bo­oku:) .Jestem chęt­ny do roz­mo­wy i wymia­ny doświad­czeń:)

  4. Ewelina
    Ewelina 21 maja 2014 at 13:51 | | Reply

    Witam, dzie­ku­je za arty­ku­ły, kto­re wie­le wno­sza i dużo poma­ga­ja. Mam pyta­nie. Czy widzi Pani sens daże­nia do posta­wie­nia ofi­cjal­nej dia­gno­zy o ZA w wie­ku 40 lat? Co to może mi dac i w czym pomóc. Dodam, że to wie­cej niz pew­ne, ze to wla­snie mam. Jestem mat­ka dwój­ki dzie­ci, któ­re reha­bi­li­tu­je na zabu­rze­nia inte­gra­cji sen­so­rycz­nej, mam męża, z któ­rym uni­kam roz­mów, bo nasze poro­zu­mie­nie gra­ni­czy z cudem…

  5. Ewelina
    Ewelina 21 maja 2014 at 20:19 | | Reply

    Dzię­ku­ję pięk­nie. Czy o 10 lat star­sza sio­stra może oka­zac się pomoc­na w zebra­niu przez leka­rza wywia­du o mnie? Mam zaufa­na pania dok­tor, ale nie potra­fię sama opi­sac pew­nych rze­czy o sobie. Niby to robie, ale jak­bym tra­fia­ła w mur nikt mnie nie rozu­mie. Moge popro­sic sio­stre o taka pomoc i wziac ja ze soba na dia­gno­ze…

  6. Ewelina
    Ewelina 21 maja 2014 at 20:58 | | Reply

    A foto­gra­ficz­na pamięc wla­sna, wspo­mnie­nia mam od oko­ło 2 roku zycia: obra­zy, sło­wa, sytu­acje, wła­sne uczu­cia? Mogę opi­sac co pamię­tam, dobra jestem w pisa­niu, za to w zwię­złym opo­wia­da­niu o sobie czy swo­ich dzie­ciach nie bar­dzo…

  7. Ewelina
    Ewelina 21 maja 2014 at 21:07 | | Reply

    Tak mam zamiar zro­bic w sto­sun­ku do sie­bie i do dzie­ci, dzie­ku­ję za potwier­dze­nie, że opis może oka­zac sie pomoc­ny. Nie chce robic rze­czy bez sen­su dla­te­go pytam, Całe zycie kon­sul­tu­je sie z inny­mi i dobrze na tym wycho­dzę, bar­dzo dzie­ku­ję za poswię­co­ny mi czas. Pozdra­wiam.

  8. Katarzyna Janaszek
    Katarzyna Janaszek 3 października 2017 at 10:24 | | Reply

    Bar­dzo dzię­ku­ję za ten arty­kuł. Jestem żoną takie­go „dzi­wa­ka” od 17 lat. Mamy dwój­kę dzie­ci z ADHD, star­sza cór­ka na pogra­ni­czu ZA. Może póź­no to odkry­łam, ale pomo­że mi to bar­dziej zro­zu­mieć dzi­wac­twa moje­go męża :). Z dru­giej stro­ny życie z takim czło­wie­kiem jest wyjąt­ko­we, cie­ka­we i nie moż­na narze­kać na nudę 🙂

    1. Danuta
      Danuta 2 grudnia 2017 at 15:13 | | Reply

      Chcia­ła­bym poroz­ma­wiać z kobie­tą, któ­ra też ma dziw­ne­go męża

    2. Danuta
      Danuta 9 grudnia 2017 at 13:45 | | Reply

      Bar­dzo chcia­ła­bym poroz­ma­wiać z oso­bą o podob­nych doświad­cze­niach. Spo­tka­łam w pra­cy dziec­ko z aspi. Czy­ta­łam spo­ro w necie i uświa­do­mi­łam sobie, że mój mąż może mieć asper­ge­ra. Wcze­śniej tłu­ma­czy­łam to pod­łym cha­rak­te­rem. Obec­nie prze­sta­li­śmy roz­ma­wiać, żyje­my obok sie­bie. Jeste­śmy razem 16 lat.

  9. anne
    anne 15 października 2017 at 16:30 | | Reply

    Cie­ka­we wpi­sy. Mam syna ze zdia­gno­zo­wa­nym ZA. Psy­cho­log, po 8 spo­tka­niach rodzin­nych i indy­wi­du­al­nych stwier­dzi­ła, że mąż tak­że jest ZA, a z pew­no­ścią ze spek­trum auty­zmu. Zna­la­złam tutaj dobra pod­po­wiedź, żeby wypy­tać teścio­wą o jego zacho­wa­nia i rela­cje w dzie­ciń­stwie. I o inne oso­by w rodzi­nie. Na szczę­ście mam jesz­cze dwój­kę dzie­ci z prze­cięt­ną emo­cjo­nal­no­ścią ina­czej było­by mi cięż­ko w domu. U męża, nie­ste­ty, widzę wraz z wie­kiem, a ma juz 44 lata, nasi­la­nie się kolej­nych obse­sji. Cza­sem, cho­dzę po ścia­nach, kie­dy ja orga­ni­zu­ję całe życie domo­we, życie dzie­ci, pra­cu­ję i zara­biam, a mam w zamian mega awan­tu­rę o nie­spa­ro­wa­ne skar­pet­ki. Zna­cie to? Po 18 latach czu­ję, że dłu­żej nie podo­łam. War­to odcza­ro­wać ZA. Geniu­sze, inni, ory­gi­nal­ni … nale­ży być tole­ran­cyj­nym … Ja, nie­ste­ty, nie widzę inne­go wyj­ścia niz sepa­ra­cja.

    1. Jana
      Jana 26 lutego 2018 at 10:57 | | Reply

      Ja jestem załamana.Jestem 10 l po ślu­bie z czlowiekiem,ktory jest zupeł­nie inny niż w narzeczenstwie.Od zamiesz­ka­nia razem po ślu­bie zaczę­ly sie problemy.Mysłalam,że to docie­ra­nie się.Nie bra­łam pod uwa­gę rozstania.Po 10 l.mamy syna 4l,ma spek­trum ASP,jest cudowny.Z mężem nie rozu­mie­my siè,on jest obok,nawet śpi w poko­ju obok.Nie mogę z nim swo­bod­nie porozmawiać,bo on nie chce sluchac.O rom­zma­wia­niu o emo­cjach nie ma mowy.Każda sprzecz­ka jest spo­wo­do­wa­na przez jego gbu­ro­wa­tośc i chamstwo,niechęć. Ale on zawsze odwra­ca kota ogo­nem i twierdzi,że to moja wina.Ogromną uwa­gę przy­wią­zu­ję do szczególow,ktorych ja nie dopilnowałam,np.kąpałam dziec­ko i zosta­lo kil­ka kro­pel na podłodze,potrafi mnie zawo­łac i mi to poka­zać. To nisz­czy bardzo,bo nie widzi,ze dziec­ko wykąpane,nakarmione,ubrane tyl­ko te kro­ple! Powo­li duszę się z nim.Zalety jego:dużo spraw załatwi,naprawi,zrobi zakupy,jest dobrym,wyjątkowo czu­lym ojcem.

  10. prudence
    prudence 19 listopada 2017 at 09:23 | | Reply

    Nie­ste­ty — zga­dzam się z anne. Jestem w 3 cią­ży z męż­czy­zną, któ­ry wszyst­ko na to wska­zu­je ( w tym wstęp­na opi­nia dwóch psy­cho­lo­gów), ma ZA. Ja nie widzę już szans na to, że kie­dyś będzie nor­mal­nie. Pora­dy w sty­lu, że trze­ba wytrzy­mać dla dzie­ci, to pró­ba dopro­wa­dze­nia ich mat­ki albo do depre­sji, albo jesz­cze gdzieś dalej. Tak samo jak mówie­nie part­ne­ro­wi oso­by z ZA, że za to życie będzie cie­ka­we i nie­ba­nal­ne. Jak ktoś chce wra­żeń w życiu, niech lepiej ska­cze na ban­dżi albo poje­dzie na misję poko­jo­wą do Syrii — bo to mniej nie­bez­piecz­ne. Uda­ło mi się part­ne­ra dopro­wa­dzić na tera­pię rodzin­ną do spe­cja­li­sty od ZA, dostał pro­po­zy­cję dia­gno­zy ZA poza tera­pią rodzin­ną, ale odmó­wił. Pierw­sze spo­tka­nie wspól­ne u psy­cho­lo­ga w ramach tera­pii rodzin­nej uświa­do­mi­ło mi, że nic nie zmie­ni­my — bo wg nie­go sens tera­pii jest taki: napra­wić mnie, żebym się nie cze­pia­ła, bo nasz zwią­zek psu­je to, że nie akcep­tu­ję jego i jego wizji świa­ta; wg nie­go innych pro­ble­mów nie mamy. Nie­mal każ­de­go dnia czu­ję, jak jestem nie­waż­na, jak nie­waż­ne są moje pró­by nawią­za­nia emo­cjo­nal­nej wię­zi, mogę wyć noca­mi o jaki­kol­wiek prze­jaw miło­ści, ale go nie usły­szę, nie doświad­czę. Cza­sem po wie­lu roz­mo­wach, zro­zu­mie, że nie tyl­ko on może dosta­wać życze­nia na Walen­tyn­ki. Po 7 latach dosta­łam pierw­szy pre­zent na walen­tyn­ki. Obcho­dzi­my tyl­ko jego uro­dzi­ny. Nie ma rocz­nic, kwia­tów. Draż­ni go świa­tło, zbyt gło­śna muzy­ka, włą­czo­ny tele­wi­zor, że dziec­ko mówi zbyt gło­śno. Nie może­my mieć ulu­bio­nych kub­ków — bo wszyst­kie kub­ki powin­ny być takie same. Te ulu­bio­ne psu­ją har­mo­nię. Nie moż­na z nim wyjść na wese­le, kon­cert, bo tego nie zno­si — za dużo dźwię­ków, za gło­śno. Nie widział przez lata potrze­by, aby zro­bić mi przy­jem­ność, kupić kwia­ty, zabrać do teatru, kina zor­ga­ni­zo­wać wyjazd. Ja bar­dzo to lubię, ale wszyst­kie nasze wyj­ścia i wyjaz­dy orga­ni­zo­wa­ne były prze­ze mnie. Jak mówi­łam, że zale­ży mi na tym, żeby też coś zor­ga­ni­zo­wał, bo wte­dy poczu­ję się waż­na, uspra­wie­dli­wiał się, że fir­ma zabie­ra mu życie — owszem zabie­ra­ła, bo ginął w orga­ni­za­cyj­nym cha­osie, nie radził sobie z ogar­nię­ciem czyn­no­ści, z mani­pu­la­cja­mi ludzi i oszu­sta­mi. Wszy­scy spi­ja­li­śmy tego kon­se­kwen­cje, mimo że wcze­śniej ostrze­ga­li­śmy, że zada­je się z ludź­mi, któ­rym nie powi­nien ufać. Po latach total­ne­go zaan­ga­żo­wa­nia w pra­cę, posta­no­wił prze­or­ga­ni­zo­wać swo­je życie. Stał się panem swe­go cza­su. Ale nic z tych rze­czy, że w koń­cu zadbał o mnie. Kupił pierw­szą wyciecz­kę, dru­gą, trze­cią — ale tyl­ko dla sie­bie. Ja jestem sama jak byłam. Kim jestem — nie wiem? nie jestem żoną, sło­wa part­ner­ka nie lubi — jestem imie­niem. Wg mnie jestem zespo­łem funk­cji, jakie speł­niam w jego życiu. Urzą­dze­niem wie­lo­funk­cyj­nym. Szans na napra­wę związ­ku nie widzę. W trze­ciej zagro­żo­nej cią­ży zosta­wił mnie samą, na doda­tek z trój­ką malut­kich dzie­ci i wyje­chał na egzo­tycz­ną wypra­wę. Owszem dzwo­nił i pisał — ale mówił tyl­ko co widział, jak się czu­je. Ani razu nie zapy­tał jak się czu­ję, ani razu nie zapy­tał jak sobie radzę. Na skra­ju zała­ma­nia ner­wo­we­go tra­fi­łam w eks­pre­so­wym try­bie do psy­cho­lo­ga. Nie potra­fi­łam odpo­wie­dzieć, co spra­wia, że czu­ję się w tym związ­ku kocha­na. Chy­ba mu zale­ży, bo zgo­dził się na tera­pię rodzin­ną. Tera­pia uświa­do­mi­ła mi jed­nak, że nie mam na co liczyć — nie będzie ani zmian, ani popra­wy. Mogę tyl­ko pogo­dzić się z tym, że zawsze nie będę się liczyć w związ­ku. Dla­te­go wma­wia­nie part­ne­rom ludzi z ZA, że jakoś to będzie i dadzą radę, to jak mówie­nie im, że wej­dą po dra­bi­nie na księ­życ. ZA nie tyl­ko wykań­cza part­ne­rów psy­chicz­nie, on jest dla nas nie­bez­piecz­ny. Dzień po tera­pii wyje­chał wie­czo­rem do zna­jo­mych, nie zamknął drzwi na klucz. O 24.00 obu­dzi­ły mnie gło­sy pija­nych ludzi pod oknem. Zadzwo­ni­łam zapy­tać, o któ­rej będzie — dowie­dzia­łam się, że jesz­cze tro­chę posie­dzi, ale mam nie zamy­kać drzwi domu na klucz, bo nie zabrał klu­czy. Mar­twił się tyl­ko o to, że może nie wejść do domu, a jest zim­no. Nie myślał, o tym, że jestem sama w cią­ży z trój­ką małych dzie­ci, że może coś nam się stać. Rano po dłu­gich tłu­ma­cze­niach może tro­chę zro­zu­miał, zapro­po­no­wał, że wyj­dzie­my na obiad. Będzie miło — do kolej­ne­go razu, kie­dy zno­wu o mnie zapo­mni. To nie pierw­sza taka sytu­acja, przez lata czło­wiek zaczy­na to tole­ro­wać, jest przy­go­to­wa­ny na brak tro­ski, uod­par­nia się na brak uczuć. Ale kie­dyś tra­ci się siły, nadzie­ję. Ja moje­go ZA bar­dzo kocham, ale napraw­dę nie umiem powie­dzieć za co i niko­mu takiej miło­ści nie życzę.

    1. Danuta
      Danuta 9 grudnia 2017 at 13:46 | | Reply

      Bar­dzo chcia­ła­bym poroz­ma­wiać z oso­bą o podob­nych doświad­cze­niach. Spo­tka­łam w pra­cy dziec­ko z aspi. Czy­ta­łam spo­ro w necie i uświa­do­mi­łam sobie, że mój mąż może mieć asper­ge­ra. Wcze­śniej tłu­ma­czy­łam to pod­łym cha­rak­te­rem. Obec­nie prze­sta­li­śmy roz­ma­wiać, żyje­my obok sie­bie. Jeste­śmy razem 16 lat.

      1. Aldona
        Aldona 13 czerwca 2018 at 14:04 | | Reply

        Czy szu­kasz jesz­cze kogoś z kim mogła­byś poroz­ma­wiac o mężu z zespo­łem asper­ge­ra? Ja też szu­kam. Miesz­kam w Irlan­dii bez rodzi­ny i przy­ja­ciół. Nie mam z kim podzie­lić moje­go roz­cza­ro­wa­nia i bólu. My rów­nież żyje­my obok sie­bie.. Nie wiem co dalej robić. Jeże­li masz ocho­tę może­my poroz­ma­wiać.
        Aldo­na

    2. Renata
      Renata 14 czerwca 2018 at 08:38 | | Reply

      Nie­ste­ty, narzu­ca się spo­strze­że­nie, widzia­ły gały co bra­ły, cierp cia­ło jeśliś chcia­ło. Czy narze­czo­ny zmie­nił się nagle na sku­tek mał­żeń­stwa z Panią, czy też był taki zawsze? Jeże­li ma asper­ge­ra, to pew­nie zawsze taki był a jeże­li się zmie­nił pod wpły­wem Pani na nie­ko­rzyść, to też daje do zasta­no­wie­nia… Moż­na unie­waż­nić mał­żeń­stwo, jeśli jest taka dia­gno­za a Pani nie widzi moż­li­wo­ści tkwie­nia dalej w związ­ku. Mnie mąż z asper­ge­rem zosta­wił w trze­ciej cią­ży. Dziec­ko to jest auty­stycz­ne. W tej sytu­acji wyma­gam od nie­go ali­men­tów i zga­dzam się na widze­nia z dzieć­mi. Jest to korzyst­na sytu­acja dla dzie­ci, dla mnie obcią­ża­ją­ca ale jak już wspo­mnia­łam pono­szę kon­se­kwen­cje swo­jej głu­po­ty, to jest widzia­ły gały co bra­ły.
      Uwa­żam, że powin­no edu­ko­wać mło­de kobie­ty w zakre­sie nie­bez­pie­czeństw jakie nie­sie zwią­zek z zabu­rzo­nym part­ne­rem, uczyć je jak roz­po­zna­wać symp­to­my aby nie uwi­kłać się w taki zwią­zek, a nie daj boże aby w takim związ­ku uro­dzi­ły się dzie­ci.

  11. Kate
    Kate 18 marca 2018 at 14:24 | | Reply

    Witaj­cie, mnie rzu­cił facet z ZA po pra­wie 4 latach.… Rzu­cił bo waż­niej­sze oka­za­ło się roz­wi­ja­nie pasji gry… w ping pon­ga oraz bie­ga­nie. Ma 30 lat jest pro­gra­mi­stą i nało­go­wym gra­czem. Waż­niej­sze są dla nie­go rze­czy niż ludzie. Po zerwa­niu powie­dział mi, że nie miał mi się cza­su oświad­czyć bo za dużo cza­su zaj­mo­wa­ło mu pla­no­wa­nie wycie­czek i nie było kie­dy. Domu też nie chciał mieć ze mną bo stwier­dził, że to by było za jego pie­nią­dze… Jedy­ne co robi to gra i pla­nu­je, w stycz­niu już robi pla­ny na cały kolej­ny rok łącz­nie z następ­ny­mi świę­ta­mi. Jeśli plan z jakie­goś powo­du mu nie wyj­dzie lub nie może go zre­ali­zo­wać, wpa­da w szał lub sta­je się bar­dzo ner­wo­wy. Do tego docho­dzi­ło szar­pa­nie. Naj­waż­niej­sze są dla nie­go wła­sne cele , pasje i pla­ny któ­ry­mi potra­fi zadrę­czać. Nie liczył się ze mną w związ­ku, byłam tyl­ko oso­bą towa­rzy­szą­cą na wyciecz­ki przy tym potra­fił mówić po 20 razy dzien­nie, że mnie kocha.… Zapla­no­wał sobie ze 2 razy w mie­sią­cu będzie dawał mi kwia­ty po czym nie potra­fił zre­zy­gno­wać z tego pla­nu i zaczął mnie wręcz obwi­niać że mi daje kwia­ty… Po tym związ­ku czu­je się wra­kiem czło­wie­ka, to tyl­ko mała część rze­czy któ­re opi­sa­łam, jeśli ktoś chciał­by poroz­ma­wiać to zapra­szam gg 1235395 lub ema­il: rowerzystkaa@gmail.com

  12. RENATA
    RENATA 30 maja 2018 at 02:16 | | Reply

    Być może to nie­któ­rych zra­ni co powiem, ale uwa­żam, że przede wszyst­kim trze­ba zaak­cep­to­wać to kim się jest. Swo­ją wyjąt­ko­wość, swo­ją samot­ność, nie­zro­zu­mie­nie oto­cze­nia, sło­wem swo­ją nie­peł­no­spraw­ność i ade­kwat­nie ukła­dać sobie życie. Wia­do­mo, że oso­ba bez nogi raczej nie będzie pró­bo­wa­ła zostać pri­ma­ba­le­ri­ną. Być może ja więc nie nada­ję się do mał­żeń­stwa. Nie będę dobrym han­dlow­cem z ZA, praw­do­po­dob­nie tak­że mam mniej­sze szan­sę na super karie­rę. Są jed­nak dzie­dzi­ny, w któ­rych mogę rekom­pen­so­wac sobie defi­cy­ty, i są obsza­ry, w któ­rych mogę być przy­dat­ny spo­łecz­nie i któ­re zmniej­szą moje poczu­cie wyob­co­wa­nia. Są dzie­dzi­ny, któ­re mogą spra­wić, że życie będzie pięk­ne. Na przy­kład wol­ne zawo­dy, któ­re wyma­ga­ją kom­pe­ten­cji twar­dych, w któ­rych się świet­nie spraw­dzę (infor­ma­tyk, optyk, szewc, rymarz, hydrau­lik, mon­ter, pisarz, pro­gra­mi­sta, archi­tekt, inży­nier róż­nych spe­cjal­no­ści, arty­sta malarz, rzeź­biarz itp, właściciel/pracownik punk­tu kse­ro, foto­graf, tapi­cer, mecha­nik samo­cho­do­wy, spe­cja­li­sta od oświe­tle­nia, kostiu­mo­graf, wiza­ży­sta, pra­cow­nik maga­zy­nu, kasjer, ana­li­tyk). W tych zawo­dach Aspi ma szan­sę być kon­ku­ren­cyj­ny. Samot­ność moż­na opa­no­wać na przy­kład poprzez włą­cza­nie się w pra­ce cha­ry­ta­tyw­ne, choć­by przyjść do Cari­ta­su pose­gre­go­wać pacz­ki, pomóc sąsiad­ce, może zaofe­ro­wać część swo­ich usług bez­płat­nie ubo­gim. Przede wszyst­kim nie roz­pa­czać z powo­du samot­no­ści. Mimo wszyst­ko nawią­zy­wać kon­tak­ty, tak jak się potra­fi. Wiel­ką pomo­cą jest opa­no­wa­nie sztu­ki słuchania,naprawdę wie­le osób nie ma niko­go, przed kim mogło­by się po pro­stu wyga­dać, możesz być nie­oce­nio­nym słu­cha­czem. Kupić sobie psa, zawsze będzie pre­tekst do zamia­ny kil­ku słów wie­czo­rem przy spa­ce­rze. Być może nie­moż­ność utrzy­ma­nia związ­ku jest dla nas bło­go­sła­wień­stwem. Spójrz­my ile dra­ma­tów moż­na sobie oszczę­dzić i innym ludziom. Moż­na cho­dzić na odczy­ty, kon­cer­ty, pane­le dys­ku­syj­ne. Jest napraw­dę spo­ro moż­li­wo­ści. Dla mnie oso­bi­ście wspa­nia­łą roz­ryw­ką jest czy­ta­nie, słu­cha­nie muzy­ki poważ­nej i cho­dze­nie do ogro­du bota­nicz­ne­go.

Leave a Reply

%d bloggers like this: